á
â
ă
ä
ç
č
ď
đ
é
ë
ě
í
î
ľ
ĺ
ň
ô
ő
ö
ŕ
ř
ş
š
ţ
ť
ů
ú
ű
ü
ý
ž
®
€
ß
Á
Â
Ă
Ä
Ç
Č
Ď
Đ
É
Ë
Ě
Í
Î
Ľ
Ĺ
Ň
Ô
Ő
Ö
Ŕ
Ř
Ş
Š
Ţ
Ť
Ů
Ú
Ű
Ü
Ý
Ž
©
§
µ
No i jak w takim przypadku sięgnąć po kontynuację, czyli „Przygody Hucka”? Nijak.
A jednak sięgnęłam, ale dlatego, że właśnie ta książka Marka Twaina znalazła się na liście norweskiej i wcześniej czy później, (...) stanęłaby na mojej drodze w realizacji celu, którym jest przeczytanie książek z tego norweskiego zestawienia. W dodatku kończył się rok, a ja nie miałam ochoty zabierać się za nic, co wymagałoby nadmiernej koncentracji, więc stało się, zaczęłam słuchać „Przygód…”.
I dobrze się stało.
Hucka, ciekawego świata, dobrodusznego lekkoducha o wrażliwym na krzywdę innych sercu polubiłam od razu. Mimo trudnych doświadczeń i twardych reguł życia, mimo nieciekawego i zdeprawowanego towarzystwa Huck nie schodzi na złą drogę. Jest wierny swemu wrodzonemu poczuciu sprawiedliwości.
A że „Przygody…” to przecież powieść drogi, a nawet rzeki, to wraz z Huckleberrym i Jimem płyniemy w dół Mississipi, a po przybiciu, od czasu do czasu, do jej brzegów, odwiedzamy małe miasteczka i osady, a w nich poznajemy całą gamę ludzkich natur i osobowości oraz XIX-wieczną codzienność mieszkańców stanu Missouri.
Nie można też nie wspomnieć o warstwie humorystycznej, komizmie i aluzyjnej ironii, których zadaniem jest równoważyć, występujące w powieści zło i głupotę.
No i jest obraz niewolnictwa jeszcze w prawdziwym i nieocenzurowanym kształcie.